Recenzja Honduras Single Origin - Moje ESPRESSO

Kawa, której recenzję czytacie była dla mnie nieco kontrowersyjnym wyborem. Dlaczego? Bo prezentuje Wam Honduras, wypalany dla sklepu Moje ESPRESSO przez palarnię Java Coffee. I pewnie zastanawia Was, gdzie są te kontrowersje?
Po pierwsze: nie szaleje jakoś specjalnie za Hondurasem. Po drugie dopiero poznaję Moje ESPRESSO. Po trzecie piłam kilkakrotnie kawy z Java Coffee i miałam bardzo mieszane odczucia. Ale do odważnych świat należy - podjęłam wyzwanie!

Ziarenka szybko dotarły, poprzez uwielbiany przeze mnie paczkomat. W kartoniku wśród zabezpieczających chrupek z tworzywa spoczywała paczka Hondurasu.
I może od tejże paczki zacznę, bo opakowanie jest warte uwagi. Na pierwszy rzut oka byłam pewna, że coś nie pykło i przyszła do mnie javowa kawa, a później mnie oświeciło, że przecież wypala to ta sama palarnia. I mimo, że styl jest nieco podobny (paczka z brązowego papieru i nalepka z rysunkiem z przodu, a z tyłu informacje o kawie), to ich klimat i grafika jest zdecydowanie inny. Na frontowej nalepce znajduje się logo Moje ESPRESSO, spider-kobieta dzierżąca w dłoniach kawowe artefakty (chemex, kubek, ziarenko, dripa z serwerem i ketlle) oraz nazwa kawy. A to, co podbiło moje serce, to tylna nalepka, która jest wypisywana ręcznie: informacje o pochodzeniu, obróbce, uprawie, profil smakowy, data palenia, ogólnie wszystko co jest ważne oraz sympatyczny dopisek dla osoby nabywającej kawę
( u mnie "Black coffee only :) ").


Pierwsze zaparzanie zrobiłam w dripie Hario v60 - taka klasyka alternatywnego gatunku.

Receptura na Hario V60:

Kawa: 24g ziarna (zmielonego i przesianego ziarna)

Woda: 400 ml (zmineralizowana Third Wave Water)

Temperatura: 94 stopnie

Preinfuzja: 30 sekund

Czas przelewu: 3:00

Już w czasie preinfuzji z dripa unosił się intensywny zapach pikantnych przypraw, podczas parzenia ewoluował w jabłka duszone z pieprzem, by na koniec uraczyć mnie aromatem brązowego cukru. W smaku kawa okazała się być bardzo pełna, słodka i owocowa: zielone winogrona, kwaskowe czerwone porzeczki i jeżyny. Zachwyciłam się, a wszystkie wątpliwości jakie miałam zniknęły. Gdy w dripie kawa okazuje się być tak dobra, w następnej kolejności musi pojawić się chemex. Czasami mam wrażenie, że jest to metoda, która obnaża kawę.
Jeśli coś jest nie tak - wyjdzie to właśnie tutaj.

Receptura na Chemex:

Kawa: 18g ziarna (zmielonego i przesianego ziarna)

Woda: 300 ml (zmineralizowana Third Wave Water)

Temperatura: 92 stopnie

Preinfuzja: 30 sekund

Czas przelewu: 3:35


Doskonałe orzeźwienie! Tak można zatytułować ten przelew. A wszystko za sprawą smaku kwaskowych jabłek i owoców leśnych, całość dopełnia i świetnie balansuje karmelowa słodycz brązowego cukru i delikatne czekoladowe nuty gdzieś w tle. Napar wyszedł tak dobry, że żałowałam, iż zaparzyłam tylko 300ml.

Zastanawiałam się nad kolejną metodą, w której będę mogła przetestować ziarenka Hondurasu i gdy już byłam prawie pewna, że wybiorę Aeropress
spotkałam się z Agą. Kilka dni wcześniej dałam jej na spróbowanie recenzowanej kawki ze słowami "jaki sztosik! Musisz spróbować". Gdy wymieniałyśmy się uwagami na temat zaparzonych przez nas dripów, szybko pojawił się temat wody.
Nie ukrywam, że ostatnio bardzo się rozpieszczam pod tym względem
i do parzenia kawy używam zdemineralizowanej wody połączonej z minerałami Third Wave Water w proporcji 1 fiolka na 5 l. Mam wrażenie, że udaje mi się wyciągnąć o wiele więcej pożądanych w naparze cech (słodycz, dobrej jakości kwasowość, mniej goryczy) niż kiedy używałam zwykłej przefiltrowanej wody.
Tak więc wynikła zawzięta dyskusja, która sprawiła, że ponownie zaparzyłam Honduras w dripie v60, tyle że użyłam wody z filtra. Kierując się zasadą "jednej zmiennej", nie zmodyfikowałam nic poza wodą.

Receptura 2 na Hario V60:

Kawa: 24g ziarna (zmielonego i przesianego ziarna)

Woda: 400 ml (filtrowana przez Brite)

Temperatura: 94 stopnie

Preinfuzja: 30 sekund

Czas przelewu: 3:55

Pierwsze co mnie zaskoczyło, to czas przelewu. Nie wiem, czy jest to kwestia samej w sobie wody, czy z jakiegoś powodu nierównej ekstrakcji, ale wydłużył się znacznie. Napar tak jak mówiła Aga, był w smaku znacznie intensywniejszy i mniej słodki. Nadal bardzo smaczny i pełny. Pojawiło się sporo czekolady, trochę mocniej wybijała się goryczka, a owocowe nuty mimo, że wyraźne nie są już tak orzeźwiające. Całość doskonale dopełniała słodycz, która podbijała body i kojarzyła się z jedwabistym krówkowym karmelem. Wtedy też wiedziałam, że koniecznie muszę zmacerować te ziarenka. Jak pomyślałam, tak zrobiłam.
Wiedząc, że wyjeżdżam na kilka dni, pomysł okazał się być zbawiennym.

Receptura na Cold Brew:

Kawa: 60g ziarna (zmielonego grubo)

Woda: 1200ml (źródlana Nestle Pure Life)

Temperatura: pokojowa

Czas macerowania: 11godzin w lodówce

Moje wrażenia? Doskonała, pełna, czekoladowo-owocowa kawa o zaznaczonym, ale nie przytłaczającym body. Mimo, że zbalansowana, to również bardzo orzeźwiająca.

Po przelewowych odsłonach i zimnym Cold Brew przyszedł czas na bardziej intensywne doznania - Aeropress!

Receptura na AeroPress:

Kawa: 17g zmielonego ziarna

Woda: 240 ml (źródlana Nestle Pure Life)

Temperatura: 90 stopnie

Preinfuzja: 30 sekund

Czas parzenia: 1:35 min + 00:25 min

Ustawiłam AeroPress w pozycji invert, wsypałam kawę zmieloną nieco drobniej niż na dripa, włączyłam timer i zalałam około 45 ml wody. Delikatnie przemieszałam kawę dwoma okrężnymi ruchami, by upewnić się, że cała jest namoczona
i odczekałam, aż czasomierz pokaże 35 sekund. Po tym czasie dolałam wodę tak, by suma wynosiła 240 ml. Gdy timer pokazał 1:30 zakręciłam aeropress (w sitku pojedynczy, przelany filtr papierowy), chwyciłam za tłok i korpus i bujnęłam energicznie kilka razy, by zamieszać. Odwróciłam całość, ustawiłam stabilnie
na kubku i przecisnęłam, tak by zamknąć cały proces w 2 minutach.

Napar wyszedł wyrazisty i zdecydowanie bardziej esencjonalny. Smak gorzkiej czekolady dopełniony owocową kwasowością i subtelną słodyczą, zakończony lekką goryczką - charakterna kawka na początek dnia.

Jeśli chodzi o moje ogólne wrażenie, to jestem bardzo zadowolona z tego kawowego eksperymentu i pozytywnie nastawiona na kolejne spotkanie z wypałami Java Coffee dla Moje ESPRESSO. Honduras był ciekawą przygodą, która prowadziła przez klasyczne smaki czekolady i brązowego cukru, orzeźwiające owoce leśne, jabłka i słodkie winogrona, a doskonały balans całości i jedwabiste body podbiją niejedno podniebienie. W przypadku tej kawy naprawdę warto eksperymentować
z wodą. Korzystając z  przefiltrowanej pojawia się lekka goryczka, napar jest intensywniejszy, a słodycz i owoce są nieco drugoplanowe. Jeśli zaparzycie Honduras na wodzie zmineralizowanej Third Wave Water, pojawia się więcej słodyczy i orzeźwiająca kwasowość. W przypadku wody źródlanej Aquarell Nestle otrzymacie doskonały czekoladowy balans dopełniony owocowymi nutami.
Warto szukać swojego ideału!

Autor: Basia Kapela

<< Blog o kawie - recenzje, wiedza, ciekawostki
Tagi:
  • blog
  • honduras
  • kawa
  • recenzja
Copyright © 2017 Moje ESPRESSO - Kawa do kawiarki, herbata, akcesoria

Wdrożenie stronny